wtorek, 18 czerwca 2013

Zapowiedź książki "Wszechświaty" - Leonardo Patrignani

 Rzadko pojawiają się zapowiedzi książek pisane przez mnie. Zazwyczaj Queen Dee się tym zajmuje. Jednak to jest książka, którą koniecznie chcę Wam pokazać.

Zobaczcie jaki opis przygotowało Wydawnictwo Dreams:
Według teorii wieloświatów, istnieje nieskończona liczba światów, jak i nieskończone są możliwości naszego w nich istnienia. Przypuszcza się, że te rzeczywistości nie komunikują się wzajemnie.
Alex mieszka w Mediolanie, a Jenny w Melbourne. Cienka nić od zawsze wiąże losy tych dwojga – telepatyczne rozmowy, które odbywają bez uprzedzenia, w stanie nieświadomości. Aż do chwili, gdy zdecydują się na spotkanie i odkrycie prawdy, która całkowicie zmieni ich egzystencję, niszcząc wszelkie pewniki świata, w którym żyją.


Okładka - jak zwykle w Wydawnictwie Dreams - jest przepiękna. Od razu chce się zapoznać z treścią książki. Opis pokazuje, że nie będzie to zwyczajna powieść. Zdaje mi się, że to będzie kolejna magiczna książka, która zajmie miejsce na półce moich ulubionych. :) Zresztą pewnie tuż po premierze wpadnie w moje łapki i wtedy się przekonam ^^ Pominąć taką pozycję, zwłaszcza gdy będą wtedy wakacje? Nigdy! :D

Premiera w lipcu 2013

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Recenzja komiksu "Zasady wywierania wpływu na ludzi"


Tytuł: "Zasady wywierania wpływu na ludzi. Teoria i praktyka. Komiks"
Tytuł oryginalny: "Influence. Science and Practice. Graphic edition"
Autor: Robert B. Cialdini
Wydawnictwo: Sensus
Ilość stron: 54
Opis wydawcy: Czy można zmienić książkę naukową w komiks? Jak najbardziej. Skoro jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów, to komiks może okazać się prawdziwą skarbnicą treści! Jeśli jesteś już wyznawcą nauk Cialdiniego i miłośnikiem jego książki Wywieranie wpływu na ludzi, z pewnością docenisz formę, w jaką ujęta została esencja trzydziestoletnich badań nad psychologią wpływu. Jeżeli jednak to Twój pierwszy kontakt z tym genialnym dziełem, miej się na baczności — zawarta tu wiedza zaostrzy Twój apetyt!
Zanurz się w świat niedalekiej przyszłości, w którym toczy się walka z mrocznymi siłami pragnącymi zmienić ludzi w bezmyślną tłuszczę. Poznaj strategię, która może ocalić nasz gatunek — czyli odkryj sześć najskuteczniejszych zasad wpływania na ludzi. Naucz się działać skutecznie na gruncie prywatnym i zawodowym oraz demaskować tych, którzy usiłują wywrzeć na Ciebie wpływ. W Twoje ręce składamy broń o niepokojąco dużym polu rażenia, która pozwoli Ci dowolnie kształtować otaczającą rzeczywistość. Ta broń to psychologia wpływu. Przetestuj ją i sprawdź, jak działa, a gwarantujemy, że już nigdy się z nią nie rozstaniesz…
Nasza opinia: W każdym momencie wywierany jest na nas wpływ. Także my sami wywieramy go na kimś, często nawet o tym nie wiedząc. Szczególnie przydaje się to w organizacjach czy ludziach organizujących zbiórkę pieniędzy, bo to oni wywierają na nas ten wpływ. Gdy mamy z taką osobą do czynienia, jesteśmy zmuszani do pożądanych przez nich reakcji. Można także zaobserwować, że im więcej odczujemy takich bodźców, tym będą bardziej zautomatyzowane. No bo jak tu nie wrzucić (przykład religijny, ale się sprawdzający) złotówki do koszyczka w trakcie mszy, gdy osoba która je zbiera wpatruje się w ciebie i masz wrażenie, że razem z nią wpatrują się w ciebie wszyscy siedzący w tym przybytku jakim jest kościół. Tak samo gdy widzimy bezdomną osobę i dajemy jej kanapkę, bądź coś do jedzenia czy picia - uruchamia nam się wtedy czynnik, dzięki czemu chcemy jej pomóc.
   Komiks jest adaptacją książki napisaną przez Roberta Cialdini, który zaprezentował w niej 30 lat swoich badań nad teorią wpływu. Warto mieć na półce zarówno jak i komiks - w książce z pewnością będzie to lepiej wytłumaczone, bo jest tam więcej tekstu, jednak komiks to cały ten tekst tylko bardziej zbity, bez zbędnych szczegółów i właśnie to jest fajne w komiksach - nie ma tam żadnego owijania w bawełnę!
   Czytelnik w trakcie zapoznawania się z komiksem zapozna się z sześcioma najskuteczniejszymi metodami wpływania na ludzi: wzajemnością, konsekwencją, lubieniem, autorytetem, społecznym dowodem słuszności oraz niedostępnością. Dzięki temu nauczy się jak zastosować to zarówno w codziennym życiu jak i biznesowym, a także odkryć kiedy na niego jest wywierany wpływ - myślę, że przyda się to każdemu! :)
   Podobała mi się także kreska artysty, choć nie powiem Wam o tym dokładnie - na tym się po prostu nie znam. Mnie jednak przypadła do gustu. Była czarno-biała, bez zbędnych szczegółów i przepychu - dlatego komiks bardzo szybko się czytało, a ilustracje podziwiało. Choć przyznam, że co do sensu tych ilustracji mam zastrzeżenia. Czytam tekst, a obrazek jest jak z kosmosu - w ogóle o czymś innym! Nie potrafiłam więc się skupić na logice tekstu, a próbowałam rozumieć gdzie są podobieństwa w rysunku i tekście - co spowalniało moje czytanie i odczuwałam po prostu dyskomfort.
  Sam tekst z komiksowych dymków czytało mi się dobrze. Nie było tam dużo specjalistycznego słownictwa, a język był przystępny dla przeciętnego człowieka, który ma dość mało wspólnego z naukowym podejściem do teorii wpływu.
  Według mnie jest to pozycja, którą każdy na półce powinien mieć, a już na pewno sprzedawca, czy ktokolwiek będący w biznesie czy organizacji.

<Tutaj> możecie zobaczyć kilka przykładowych stron komiksu  - być może to dodatkowo przekona Was czy ten komiks jest właśnie dla was :)
Ocena ogólna: Queen Dee - 7/10 Small Metal Fan - --/--

Za możliwość zapoznania się z komiksową adaptacją książki Roberta Cialdini dziękuję
Wydawnictwu Helion, związek Sensus

Zapowiedź książki "Morza szept" - Patricia Schroder

Jako morska istota pewnego dnia przed Elodie pojawia się Gordian. Tajemniczy. Magiczny. Oszałamiający. Odtąd nie może przestać o nim myśleć, o jego turkusowo-zielonym spojrzeniu, jego dłoniach, które dotykają jej z zaciekawieniem. I zaczyna się domyślać, jakie tajemnice rzeczywiście kryje w sobie ocean i jak bardzo jej osobiste przeznaczenie jest związane z mrocznymi legendami Wysp Normandzkich.
Upojna saga miłosna z zapierającym dech w piersi krajobrazem wybrzeża wyspy Guernsey w tle – wstęp do porywającej morskiej trylogii.


Przyznam, że ten opis mnie zaciekawił... Może i zapowiada się jak typowy romansik z wątkiem paranormalnym, to w jakiś sposób jest intrygujący... Po przeczytaniu książki "Bogini Oceanu" P.C. Cast, która przepadła mi do gustu jestem gotowa sięgnąć po kolejną pozycję w takim typie i porównać obie. Kto wie? Może to ta zgarnie więcej zainteresowania u mnie? :)

Premiera w lipcu 2013!

niedziela, 16 czerwca 2013

Recenzja książki "Psy z piekła rodem" - Joanna Sędzikowska

Joanna Sędzikowska "Psy z piekła rodem"Tytuł: "Psy z piekła rodem"
Autor: Joanna Sędzikowska
Wydawnictwo: Nowy Świat
Ilość stron: 319
Okładka: miękka
Opis wydawcy: Bohaterowie książki to zwierzęta z charakterem, pasją i własnym zdaniem. Kradną, psocą, dewastują dom, uprowadzają chomiki, polują na ptactwo, pływają w basenie sąsiada, kopią sztolnie w ogródku, psują relacje z wujostwem, niszczą stoiska na targach, rujnują przyjęcie urodzinowe. I nie miewają wyrzutów sumienia. 
Nasza opinia: Obecnie dużo ludzi posiada psy. Wychodząc z domu można spotkać najróżniejsze rasy psów. Sama spoglądam na tych ludzi z zazdrością, bo psa chciałabym mieć. Nie mogę z kilku powodów, choć najważniejszym z nich jest miejsce dla psa. Nie będę mu robić krzywdy, a ta właśnie byłaby największą - trzymanie psa w mieszkaniu. Sama jeszcze nie rozumiem, czemu to nie jest brane pod uwagę jako znęcanie się nad zwierzęciem. Z pewnych względów przecież tym jest! Po co trzymać psa, jeśli idzie się z nim dwa razy dziennie na 10 minutowy spacer po to, by nie zasikał potem kanapy? Przecież pies jest zwierzęciem aktywnym, na dodatek stadnym. Dlatego słabo mi się robi, gdy widzę np. wilczura w malutkim mieszkanku, którego właściciel wykopuje (dosłownie!) z klatki schodowej i wpuszcza za dwadzieścia minut - ludzie, bądźcie odpowiedzialni!
    Powiem, że książka była dla mnie strzałem w dziesiątkę. Pewnie dlatego, że Malamuty to moja ulubiona rasa psów i dosłownie kocham wszystkie psy tej rasy. Nie lubię także małych zwierząt. Żadnych. No może z wyjątkiem jeża pigmejskiego, ale nie wiem czy on się liczy (choć można go hodować w domu). Uważam, że zwierze powinno być dużych rozmiarów. No bo jaka jest radość z chomika? Przepraszam wszystkich miłośników tego stworzenia, ale ja nie widzę w tym ani odrobiny sensu. No bo cóż... Można tylko na niego patrzeć i sprzątać - 'bo śmierdzi'.

"Lider miał dwa razy grubsze łapy niż jego brat. Będzie duży. A nie chcemy psa, który będzie wyglądał jak świnka morska."

    Posiadam dwa koty, co pewnie można zaliczyć do małych zwierząt. Ale tutaj poprawię - można by było, gdyby moje koty rzeczywiście były małe. Ale nie są. Chyba że według Ciebie rysie są małe, bo właśnie moje koty są rozmiaru rysia. Oczywiście każdy z osobna. Tak, wiem jakiej wielkości jest ryś. Widziałam go na własne oczy, czytałam jakiej jest wielkości i wymiar moich kotów się z tym zgadza. Na pytanie 'po co Ci takie dwie pumy' odpowiadam zawsze tak samo - 'bo mają większe serca', choć czasem zastanawiam się czy nie napiszę książki "Koty z piekła rodem" :D. Jeśli już nawet koty mam ogromne, to może to coś oznaczać. Nie są one duże jedynie fizycznie - charakter też mają niczego sobie i autorka ma taki sam pogląd jak ja - zwierze powinno mieć charakter.

"Chcę Lidera i kropka. [...]
- Ty, ale czemu tak się uparłaś? 
- Lider jako jedyny miał imię. To znaczy, że ma najbardziej wyrazistą osobowość. Ja nie chcę psa safanduły. Chcę najlepszego. Pierwszego. Najodważniejszego."

    Przyznam, że sposób pisania autorki bardzo mi się podobał. Był on zabawny i choć mało profesjonalny - była to książka, która całkowicie do mnie przemówiła. W niektórych momentach śmiałam się tak, że zostałam spytana czy wszystko ze mną w porządku i czy dobrze się czuje. Joanna Sędzikowska w tak ciekawy sposób opisywała wszystko i podchodziła do zachowań psów z humorem, a przelewając to na papier wyszło jej coś interesującego, wzruszającego i po prostu pięknego, i choć były smutne sceny, to książka była dla mnie podnoszącą na duchu.

   Jest to obowiązkowa pozycja dla miłośników psów północy, zarówno tych którzy chcą dopiero wziąć takiego psa pod swój dach, jak i już do mają. Z pewnością będą mieli dużo radości podczas czytania tej powieści, także porównując zachowanie Raptora, Inki czy Luny do zachowania swoich psów. Z pewnością osoby bardziej doświadczone zgodzą się ze stwierdzeniami autorki, a osoby dopiero zainteresowane wzięciem Malamuta pod swój dach zapewne jeszcze raz przemyślą, czy rzeczywiście chcą go mieć. Psy północy nie są dla osób, które nigdy wcześniej nie miały psa, czy miały przez całe życie yorki - tutaj potrzeba osoby, która będzie potrafiła w niektórych sytuacjach pokazać psu (oczywiście bez użycia przemocy!), że to właściciel rządzi w tej relacji.

"Tak właśnie wyglądają właściciele psów północy. Ubrudzone trapery, spodnie, których nie opłaca się prać po każdym spacerze, bo nie nadążają schnąć, stara bluza, której niestraszne jeżynowe chaszcze i... fryzura z pracy. Oraz resztki służbowego makijażu."

    Książka była dla mnie strzałem w dziesiątkę. Temat był dla mnie idealny, styl pisania autorki mi się spodobał, a mimo tego, że w książce nie ma wartkiej akcji - byłam bardzo wciągnięta w historię tych psów z piekła rodem. Z pewnością do książki będę wracać, a o Raptorze, Ince i Lunie nigdy nie zapomnę - mam nadzieję, że kiedyś, gdy będę miała malamuta - będzie on miał charakter. Myślę, że książka spodobała by się każdemu kto kocha psy, jednak podchodzi do tego z dystansem i nie weźmie do siebie jakiejś przedstawianej przez autorkę sytuacji. Polecam więc książę każdemu miłośnikowi psów północy i nie tylko, choć wiadomo - psy dzielą się na malamuty i całą resztę!
Ocena ogólna: Queen De 10/10 Small Metal Fan --/--

Za możliwość zapoznania się z historią o piekielnych psach bardzo dziękuję
Wydawnictwu Nowy Świat


A tutaj zdjęcia bohaterów książki - Raptora, Inki i Luny, czyli trailer powieści :)