wtorek, 3 grudnia 2013

Recenzja książki "Jesteś na to zbyt młoda"

Jesteś na to zbyt młoda - Luiza DobrzyńskaTytuł: "Jesteś na to zbyt młoda"
Autor: Luiza Dobrzyńska
Wydawnictwo: Papierowy motyl
Ilość stron: 248
Opis wydawcy: Po tragicznej śmierci rodziców Edi trafia pod opiekę dalszej rodziny na maleńkiej wsi pod Krakowem. Ze względu na dawny rodzinny spór nastolatka nigdy nie miała okazji poznać rodzeństwa swojej matki. W wyobraźni widziała surową Marylę i pobłażliwego Mateusza Cuthbertów, jednak osoby, które na nią czekały przerosły jej najśmielsze oczekiwania.
Ciotka okazuje się energiczną młodą weterynarz, która rządzi całą miejscowością, a wuj to bibliotekarz o urodzie hollywoodzkiego aktora. Na tym nie koniec niespodzianek! Wkrótce Edi poznaje kolejne tajemnice niezwykłego rodzeństwa, a także swój dar, o którym nie miała zielonego pojęcia.
Nasza opinia: Pierwsze, na co patrzy się gdy mamy w ręku książkę jest okładka. Tutaj prosta, widać okienko i kilka wazonów. Potem zerkamy na opis, z którego wynosimy wniosek, że będziemy czytać o sierotce Marysi. Czytamy pierwszy rozdział i jest! Ukraińska gosposia. Nic bardziej nie zachęca do przeczytania, prawda? A jednak mogłoby. Bardziej stosowna do tematyki okładka byłaby wskazana, bo to tak jakby do książki o kuchni polskiej dać okładkę z atakującym człowieka rekinem. Po prostu tak się nie powinno. Potem opis. Mnie bardzo się podoba i już wyjaśniam dlaczego. Nie jest streszczeniem tego, co znajdziemy na stronicach pozycji. Nie odpowiada na wszystkie pytania, nie rozwiązuje problemów i zachowuje tajemnice. Co może być lepszego w tych kilku bardzo ważnych zdaniach?


"Edi rosła będąc praktycznie niczyja. W prywatnych szkołach, do których uczęszczała, zazdroszczono jej. Miała pieniądze, ładną buzię, ważnych rodziców i prawie zupełną wolność. Nikomu jednak nie przychodziło do głowy, że jest też bardzo samotna."

Luiza Dobrzyńska"Jesteś na to zbyt młoda" jest pierwszą pozycją Luizy Dobrzyńskiej jaką miałam okazję przeczytać i muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona. Wątki były przemyślane, jednak czasem wydawały mi się monotonne i zmuszałam się by nie ominąć ani jednej strony. Kilka tajemnic, o których czytelnik dowiadywał się wraz z bohaterką dodawało całej książce uroku, a nieoczekiwane zwroty akcje pomagały utrzymać efektowne napięcie. Całości dopełniała szczypta magii i kilka prawd o życiu, rodzinnej więzi i mocy przyjaźni. Nie myślcie jednak, że jest to kolejna zwykła książka obyczajowa! Można się na tym mocno zmylić, ale później pozytywnie zaskoczyć.

W samej książce najbardziej zaskoczyli mnie realni bohaterowie. Czytając tę powieść można odnieść wrażenie jakby czytało się o swoich sąsiadach, czy znajomych przecznicę dalej! Osobiście odebrałam to w pozytywnym sensie, bo dużo łatwiej było mi się wczuć w bohaterów. Co dziwne, wszyscy są pozytywni i to może lekko zamieszać. Moim zdaniem było ich zbyt wielu, a ci po złej stronie mocy byli skryci w cieniu. Z jednej strony może się to podobać, z drugiej nie. No bo zło zawsze czai się za rogiem, czekając na dobrą okazję, czego nie można było odczuć czytając tę lekturę.

Zadziwiającą rzeczą jest fakt, że najbardziej polubiłam ze wszystkich bohaterów ciotkę Janinę. Ona też najbardziej mnie irytowała w niektórych sytuacjach. Myślę, że była ona dużo bardziej neutralną w charakterze postacią niż główna bohaterka i to właśnie spowodowało moje odczucia. Jej miłość do zwierząt i zawód sprawił, że można było się czegoś o tych słodkich czworonogach dowiedzieć, a ich zachowania warto znać zwłaszcza, gdy któregoś ma się pod swoim dachem.

"Gdy pies kładzie łeb na kolanach, stula uszy i patrzy ulegle w oczy, mówią [ludzie]: - To z miłości, jak on mnie kocha. Tymczasem pies okazuje im uczucie lizaniem, zaś taka postawa jest wyrazem podporządkowania się osobnikowi wyższemu w hierarchii stada. Podobnie położenie się na grzbiecie i pokazywanie brzucha to nie jest ani u psa, ani u kota zaproszeniem do pieszczotek. U psa to postawa uległa wobec silniejszego, a u kota przygotowanie do obrony wszystkimi czterema pazurzastymi łapkami - być może w zabawie, ale jednak."

Książka z pewnością jest lekka, na jeden spokojny wieczór, kiedy zapragniemy przenieść się gdzieś blisko, a jednak poczuć zmianę. Nie tylko magiczną i upiorną, ale także spokojną, gdzie nikt się nie śpieszy. Mała wieś pod Krakowem nie wydaje się być w żadnym wypadku szczególna, ale jest w niej coś takiego, co przyciąga do siebie. Myślę, że znalezienie się w takim miejscu byłoby dla czytelnika dużą frajdą, a Luiza Dobrzyńska mu to umożliwia.
Ocena ogólna: Queen Dee 8/10 Small Metal Fan --/-- 

Za książkę dziękuję wydawcy.

sobota, 30 listopada 2013

Wyniki konkursu andrzejkowego

Konkurs andrzejkowy dobiegł już końca, a więc czas na wyniki. :)

konkurs andrzejkowy


Waszym zadaniem było napisanie Waszej ulubionej wróżby andrzejkowej. Wybór zwycięzcy był bardzo trudny. Znacie naprawdę ciekawe wróżby! Po długich rozmowach i namyśle zwyciężyła Gracenta.
Gratulujemy wygranej :)

Prosimy o kontakt mailowy z nami w ciągu dwóch dni.

wtorek, 26 listopada 2013

III Salon Ciekawej Książki, czyli inne od wszystkich łódzkie targi

III salon ciekawej książki
Pewnie jesteście przyzwyczajeni targów organizowanych w wielkich halach, prawda? W naszej kochanej Łodzi, nic nie może być zwykłe. Tegoroczny Salon Ciekawej Książki odbędzie się w Centralnym Muzeum Włókiennictwa. Targi odbędą się w ten weekend od 29 listopada do 1 grudnia 2013.

 My na pewno zajrzymy. Przecież skoro jeździmy do innych miast na takie wydarzenia, to czemu miałybyśmy nie iść w swoim? :) Leniwcy, nie chcący jechać do Łodzi, będą mogli przeczytać później naszą relację.

Zachęcamy do zajrzenia w weekend do Łodzi. My pewnie będziemy w niedzielę, ale to jeszcze musimy ustalić. :)

niedziela, 17 listopada 2013

Recenzja książki "Password" - Mirjam Mous

passwordTytuł: "Password"
Tytuł oryginalny: "Password"
Autor: Mirjam Mous
Wydawnictwo: Dreams
Ilość stron: 327
Opis wydawcy: Mick, wchodząc do pokoju swego najlepszego przyjaciela Jerro, dostrzega, że ten leży nieprzytomny. Szybko powiadamia pogotowie. Ponieważ nie należy do rodziny, nie wolno mu towarzyszyć przyjacielowi w karetce. Lecz gdy chwilę później w szpitalu chce się czegoś o nim dowiedzieć, spotyka go coś osobliwego.
Na Stefana czeka pod szkołą nieznany mężczyzna. Chłopiec mu nie ufa, więc odchodzi. Czego ten facet od niego chce? Stefan rozpaczliwie próbuje zgubić śledzącego go człowieka.
Życiorysy trzech chłopców splatają się ze sobą w szczególny sposób. Przedziwne wydarzenia następują jedno po drugim, a Jerro i Stefan znajdują się w wielkim niebezpieczeństwie. Mick powoli dochodzi do szokującej prawdy...
Nasza opinia: Co byście zrobili, gdyby Wasz najlepszy przyjaciel stracił przytomność, a po pobycie w szpitalu nie pamiętał pewnych faktów? Prawdopodobnie zaczęli byście się niepokoić. Jednak co to by mogło być? Pewnie jakaś częściowy zanik pamięci po urazie, przecież kosmici nie usunęli mu wspomnień... A może to tylko Wasza wyobraźnia? Jak pomóc przyjacielowi, gdy nikt Ci nie wierzy? Dowiedzcie się czytając książkę Mirjam Mous "Password".

    Po przeczytaniu "Boy 7" chciałam poznać więcej twórczości tej autorki. Może to kwestia zmian jakie zaszły we mnie w ciągu tego roku, chociaż wątpię, ale "Password" po prostu mnie zawiodło. Dobrze i szybko się je czyta, jednak fabuła nie zachwyca. Miałam wrażenie, że książka była pisana na siłę. W dodatku prawie wszystko jest przewidywalne. To prawda, czasem brakuje pojedynczego elementu układanki, jednak, gdy autorka już nas naprowadzi na dobrą drogę, resztę można łatwo przewidzieć. Zakończenie przeraziło mnie tym, jakie było banalne. Autorka wybrała chyba najprostszą drogę pisząc tę książkę. Mam jeszcze jedną kwestię, która mnie zniesmaczyła. Ile razy można poruszać w powieści dla młodzieży, czy jakiejkolwiek innej temat wypróżniania i oddawania moczu? Może nie była to rekordowa liczba, ale uważam to za niepotrzebne i po prostu niesmaczne.

Mirjam Mous    Książka jest napisana prostym językiem. Podzielona na 7 części. Budowa podobna do tej w "Boy 7". To jest jedna z niewielu zalet tej książki. Pierwsza część jest o tym, co dzieje się teraz, we właściwej akcji (Jerro traci przytomność i zabiera go karetka). Druga o tym jak Mick i Jerro się poznali niecałe trzy lata wcześniej. Trzecia część znowu właściwa akcja. Czwarta - punkt widzenia Jerro na całą sytuację. Piąta... i tu zaczęłam zastanawiać się, czy coś przegapiłam. Nagle po połowie książki pojawia się nowy bohater, o którym jest osobna część. Jak? Skąd? Jednak autorka chyba nie mogła znieść myśli, że coś może być zastanawiające i po pierwszym rozdziale już wiadomo o co chodzi. Szósta i siódma część to zakończenie. Akcja się zamyka, wszystko się wyjaśnia. Szkoda, że tak banalnie.

    "Password". No tak, skąd ten tytuł? Jaki związek z tym wszystkim ma jakieś hasło? Wiem, że chcecie wiedzieć. Już Wam wyjaśniam. Mick i Jerro jak to przyjaciele mają sprawy, o których tylko oni wiedzą. Taką rzeczą jest również hasło, które ustalili kiedyś w razie, gdyby ich ciała przejęli kosmici, co jest kluczowe dla akcji. Nie, nikogo nie porwali kosmici.

    Nietłumaczony tytuł i cytaty nie dodają książce atrakcyjności. Po zobaczeniu okładki można ją ominąć, myśląc, że jest obcojęzyczna, bo nie ma na niej ani jednego polskiego słowa. Jeśli chodzi o cytaty na początku części, to nie każdy ma obowiązek znać angielski i mogą być osoby, które mogą mieć problem ze zrozumieniem ich.

    No tak, wydanie... Muszę powiedzieć, że nie do końca mnie przekonuje. Przede wszystkim dlatego, że okładki "Boy 7" i "Password" są takie same. I pod względem budowy (miękka ze skrzydełkami) i pod względem opracowania graficznego. To według mnie bardzo złe posunięcie, bo gdy pierwszy raz zobaczyłam okładkę "Password" moją reakcją było: "Czy im się pomyliły tytuły?". Jak już się dowiedziałam, że nie jest to kwestia pomyłki, to myślałam, że "Password" jest kontynuacją "Boy 7". Otóż nie. Owszem, mają podobną budowę i schemat, ale opowiadają zupełnie inne historie. Myślę, że wiele ludzi widząc "Password" kątem oka w księgarni pomyślało: "A! "Boy 7"! Już czytałam/em.", ale to tylko moje domysły. Przeciwnie do takich samych okładek grzbiety się różnią. Nie wiem już, czy to dobrze, czy nie.
    Wnętrze pod względem wydania prezentuje się lepiej. Duża czcionka, szeroka interlinia i marginesy. Co prawda uważam to za specjalne wydłużanie książki, ale dzięki temu bardzo szybko się czyta.

    Po przeczytaniu "Password" ta książka się znalazła u mnie w kategorii młodzieżowych czytadeł. Albo nie jest dla mnie, albo przez ostatni rok się bardzo zestarzałam... Według mnie najlepsza będzie chyba dla osób w wieku 13-14 lat. Jest to powieść na wolny wieczór, w który nie mamy zbyt wiele do roboty i mamy ochotę na coś lekkiego i interesującego, jednak nie możemy oczekiwać fajerwerków. Jest ciekawa, lecz zdecydowanie gorsza od "Boy 7". Ta książka przypomniała mi dlaczego zwykle nie czytam kolejnych książek w serii i kontynuacji. Zwykle niszczą moją opinię o autorze i poziomie literatury. 
Ocena ogólna: Small Metal Fan 6/10 Queen Dee --/--


Za możliwość przeczytania dziękuję
Wydawnictwu Dreams