czwartek, 16 maja 2013

Relacja z IV Warszawskich Targów książki


Dzisiaj rozpoczęły się IV Warszawskie Targi Książki. Oczywiście nie mogły się rozpocząć bez nas :D

 

Jak widać nie było tłumów, dzięki temu mogłyśmy spokojnie porozmawiać z wystawcami. :)





W tym roku Targi odbyły się na Stadionie Narodowym. Naszej wizytówce bardzo się spodobał ;)



Mimo wcześniejszych założeń nie potrafiłyśmy się opanować i przywiozłyśmy do domu spory stosik :) 

Od góry:
-"Look"
-"Wyszedł z domu"
-"Tożsamość Anioła"
-"Osobliwy dom Pani Peregine"
-"Złe rzeczy się zdarzają"
-"Fałszywy książę"
-"W cieniu Arki"
-"Tam, gdzie śpiewają drzewa"
-"Tajemnica człowieka z blizną"
-"Ale kino! Czyli co by było, gdyby postaci filmowe były dziećmi"
-"The best of Metallica" (nuty)



Dzisiejszy dzień zaliczamy do udanych. Spędziłyśmy go prawie w całości razem w otoczeniu książek. Stadion otoczyłyśmy kilka razy, cały czas wypatrując jakichś fajnych pozycji czy wydawnictw. Z każdym przybywało nam także książek (QD musiała oczywiście prawie wszystko nieść, bo SMF zmieniała swój ubiór co sekundę... :D). Udało nam się złapać kilka kąsków, a w "Ale kino!" znalazłyśmy jeszcze autograf! Miła niespodzianka, prawda? Zorientowałyśmy się dopiero po powrocie ze stolicy i SMF jest wniebowzięta! Żałujemy, że nie możemy tam także pojechać w weekend... Ma się odbyć spotkanie blogerów, targi są doprawione ciekawymi warsztatami i na dodatek spotkaniami z autorami... Być może trafimy tam jeszcze w niedzielę, ale pewne jest tylko to, że kiedyś umrzemy. Targi kończą się 19 maja, więc ruszajcie swoje siedzenia i w drogę! :D



Na zdjęciu jedna z nas (może traficie która? :>) w blogowej koszulce ^^ Niestety niektórzy mieli problem z odczytaniem napisu i zostałyśmy zaatakowane niemiecką gadką (oczywiście od naszych młodych panów rodaków) :D

poniedziałek, 13 maja 2013

Recenzja książek z serii "Maximum Ride 3 i 4" - James Patterson


Maximum Ride: Ratowanie świata i inne sporty ekstremalne - James PattersonTytuł: "Ratowanie świata i inne sporty ekstremalne"
Tytuł oryginalny: "Saving the world and other extreme sports"
Autor: James Patterson
Wydawnictwo: Hachette
Ilość stron: 294
Okładka: Miękka
Opis wydawcy: Grupa szalonych naukowców bawiła się w tworzenie rekombinantów, co oznacza wszczepianie DNA jednego gatunku drugiemu. Większość eksperymentów zakończyła się straszliwą klęską. Niektóre gatunki ginęły po krótkim czasie. Parę przetrwało, na przykład my, latające dzieci, w zasadzie ludzie, ale z ptasim DNA. Nasza szóstka jest razem do lat. Kieł, Iggy i ja jesteśmy najstarsi, mamy po czternaście lat. Ten drugi gatunek, który funkcjonuje całkiem nieźle, to hybrydy ludzi i wilków. Nazywamy ich Likwidatorami. Przed nimi uciekamy. I usiłujemy utrudnić naukowcom unicestwienie nas i większej części ludzkości. Czasami zaczynają wykonywać nerwowe ruchy i robią z siebie idiotów, usiłując nas złapać. I tyle. Oto nasze życie w drastycznym streszczeniu. Ze wskazaniem na drastyczność. 


imagesViewerTytuł: "Ostatnie ostrzeżenie, globalne ocieplenie"
Tytuł oryginalny: "The final warning"
Autor: James Patterson
Wydawnictwo: Hachette
Ilość stron: 195
Okładka: Miękka
Opis wydawcy: Weź udział w misji ratowania świata – najbardziej ekscytującej przygodzie naszej szóstki! Tym razem ja – Max, Kieł, Iggy, Gazownik i Angela wybieramy się w podróż do jednego z najbardziej nieprzyjaznych miejsc świata - na lodowaty Biegun Południowy – pustkowie Antarktyki.
Groteskowy Uber-Dyrektor postanowił sprzedać nas temu, kto zaproponuje najwyższą cenę za nasze głowy. Tymczasem my wyruszamy na specjalna, zleconą nam przez rząd misję, a w pościg za nami wyrywa armia bezlitosnych żołnierzy-mutantów. Niestety okazuje się, że w bezwzględnym, mroźnym klimacie nawet ci, którzy mają skrzydła, nie mogą uciec przed najgorszymi koszmarami...

Nasza opinia: Cóż, zacznę od tego że na blogu pojawiła się także recenzja części pierwszej i drugiej serii <link> "Maximum Ride", zapraszam do jej przeczytania. Ta recenzja może się okazać trochę krótsza, ale to dlatego że nie chciałam wam pisać podobnych rzeczy w tych dwóch recenzjach. Mam nadzieję, że rozumiecie - nie chcę Was zanudzać :)
     Teraz przejdźmy do książki. Zacznijmy od okładek. Tak jak wspomniałam bardziej podobają mi się okładki pierwszego wydania. Są one bardziej kolorowe, pokazują skrzydła... Te są bardziej robione pod obecną młodzież, choć nie wiem co jest ciekawego w stojących modelach, którzy wyglądają jakby reklamowali odzież, a nie historię przedstawioną w książce. Taka moja opinia. Przyznam jednak, że z pierwszego wydania okładka trzeciego tomu spodobała mi się najmniej. Pewnie też dlatego, że znów mam wrażenie jakby Max nie była wcale istotą która potrafi walczyć, a blondi (nie mylić z blondynkami) która nie będzie walczyć bo złamie sobie tipsa...
     James Patterson jak zwykle przedstawia nam świat z wartką akcją. Opisuje historię od której nie można się oderwać ani na chwilę. Czytając czujemy się jak te dzieci-ptaki, wiemy co myślą, jak się czują. Myślę, że jest to fajna książka młodzieżowa, która pokazuje że młodzieżówka nie musi być nudną książką napisaną przez nieznające się na tym młode autorki. James przenosi nas w brutalny świat badań naukowy jak mało kto. Myślę, że może być to jego wizja zagłady świata - przecież genetyka kiedyś osiągnie tak wysoki poziom, że będziemy mieli modyfikowane geny. Może nawet staniemy się nieśmiertelni? Cóż, pomarzyć sobie z tą nieśmiertelnością można - na razie średnia długość życia człowieka maleje, może powinniśmy zacząć to zauważać. Autor przekazuje nam także w czwartym tomie to, że warto zwrócić uwagę na globalne ocieplenie i swoją opinię na jego temat przez główną bohaterkę. Przedstawiam wam poniżej tylko krótki fragment jej wypowiedzi po której się szczerze wzruszyłam, bo nie sądziłam że ludzie nie zauważają tak małych rzeczy. Gdy widzę, że ktoś zostawia odkręconą wodę w kranie, gdy wchodzę pod prysznic - zastanawiam się ile osób na świecie umiera z pragnienia bądź pije 'błoto', gdy ja robię to dla higieny i przyjemności.

"Gdyby każdy dom w Ameryce wymienił tylko jedną żarówkę tradycyjną na energooszczędną, efekt byłby taki, jak gdyby z naszych dróg zniknął milion samochodów. To takie trudne? [...] W tej chwili Ameryka zachowuje się w stosunku do reszty świata jak tępy, krótkowzroczny, opity benzyną, arogancki zarozumialec. A Szwecja jest czyściutka, schludna, postępowa. Nie macie godności? Dlaczego nie możemy być postępowymi przywódcami, którzy pokazują reszcie świata, jak po sobie posprzątać?"

     Sami bohaterowie stają się coraz bardziej oryginalni! Zdobywają nowe umiejętności, jakie nie były zaplanowane przez białe fartuchy - a są one coraz bardziej niesamowite. Być może jedno z dzieci przestanie być chore, inne zdobędą jakieś bonusowe zdolności. Miałam jednak wrażenie, że Max jako najważniejsza postać - przywódca - nie została nimi obdarzona, jakby autor ją ominął. Być może to jedynie moje wrażenie, bo została obdarowana najbardziej na samym początku jednak ma tylko jedną bonusową umiejętność i dostaje ją jako pierwsza więc mamy wrażenie jakby była ominięta. Mamy także bardziej rozwinięty opis ich skrzydeł, przez co łatwiej je sobie dokładniej wyobrazić.
     Myślę, że o tych książkach można by wiele napisać, naprawdę mnóstwo. Jest to bardzo ciekawa seria, choć można by ją było dopracować. Przekazuje nam jednak ona ukryte sygnały do których podświadomie docieramy. Przyznam, że jest to seria TOP 5 w moim dotychczasowych książkach. Jest oryginalna, napisana z humorem - sytuacje pełne grozy rzeczywiście takie są, choć oczywiście nie mamy tutaj dużego rozlewu krwi i szczegółowych opisów takich zdarzeń. Polecam tę książkę każdej osobie! Nie ma znaczenia czy jest nastolatką, czy dorosłym - tę serię powinno się obowiązkowo przeczytać!
Ocena ogólna: Queen Dee - 10/10 Small Metal Fan - --/--

Za możliwość przeczytania dziękuję z całego serca

czwartek, 9 maja 2013

Recenzja książki "Scarlett" - Barbara Baraldi


Scarlett - Barbara BaraldiTytuł: "Scarlett"
Tytuł oryginalny: "Scarlett"
Autor: Barbara Baraldi
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 336
Opis wydawcy: Scarlett ma szesnaście lat i właśnie przeprowadziła się do Sieny. Zostawiła za sobą wakacje, swoją najlepszą przyjaciółkę i kiełkującą miłość do Matteo… W nowej szkole poznaje Umberto, który od razu okazuje jej zainteresowanie, jednak Scarlett odkrywa, że jej koleżanka z ławki Caterina jest w nim skrycie zakochana. Co wybrać: miłość czy przyjaźń? Odpowiedź przychodzi sama podczas szkolnego koncertu, kiedy na scenę wchodzi chłopak o oczach jasnych jak lód i ich wzrok spotyka się w tłumie. Mikael, basista zespołu Dead Stones, pojawia się przy niej w najbardziej niespodziewanych momentach, by za chwilę zniknąć, a Scarlett nie potrafi oprzeć się jego magnetycznemu spojrzeniu.
Jednak Mikael jest zbyt piękny i zbyt niezwykły, by mógł być prawdziwy: tylko Umberto zdaje się znać jego sekret, lecz nie udaje mu się ostrzec Scarlett…
Niedługo potem w szkole ma miejsce niewyjaśnione morderstwo, a Scarlett pada ofiarą przerażającego ducha o płonących oczach.
Kim naprawdę jest Mikael? Jej aniołem stróżem czy prześladującym ją demonem?
Nasza opinia: Pierwsze zdanie i od razu po niej pojadę... Typowa młodzieżówka. Niczym się nie różni, nic jej nie wybija. Według mnie było mało profesjonalnie, akcja się wlokła... Ło matko, co to było... Napisana jest bardzo prostym językiem (co cechuje dużo książek młodzieżowych), jednak tutaj miałam wrażenie, że czytam tekst trzynastolatki... Nie mówię, że osoby w tym wieku źle piszą, jednak to było zbyt prosto napisane by być uznane za coś wartościowego. Bardziej jakby przeczytała ona powieść starszej siostry i postanowiła się w tym sprawdzić... W książce co prawda są momenty wzruszające, czy takie w których jesteśmy wciągnięci w akcje, jednak przeważają tutaj nudne wątki. Najbardziej wciągająca jest jak zawsze końcówka z wyraźnym punktem kulminacyjnym. Jest to jednak jakieś 50 stron, a książka ma ponad trzysta... Plusem jest nieprzewidywany koniec, choć zwrotów akcji w tej książce nie znajdziemy.
    Jeśli chodzi o bohaterkę, to nie jest ona zbyt opisana w książce. Co mnie zaskoczyło, najbardziej przypadli mi do gustu bohaterowie poboczni - brat Scarlett, Marco oraz bezdomny kot, którym zajmowała się Scarlett oraz Matt. Byli oni dość mało znaczącymi postaciami jednak jej brat był taki słodki i miły dla wszystkich... Moje serce należało w tej książce dla niego! :D Sama bohaterka mnie denerwowała. Gdy poznała swoją miłość, cały czas o tym myślała bądź trajkotała. Nie było strony, gdzie by nie wspomniała jak bardzo go kocha, jak jej na nim zależy... Och i ach było cały czas! Na dodatek miała taki humor i tak za nim tęskniła. Denerwujące.
    Nie odpowiadało mi także skakanie między wątkami przez autorkę, która zrobiła to nieumiejętnie. Przykładem może być sytuacja, gdzie bohaterka jest w bibliotece, nagle dzwoni jej telefon, odbiera i jest nowy rozdział który zaczyna się od tego że jest u kogoś. W takim momencie  zerkam na numery stron - może jest jakiś błąd. Ale wszystko gra. Tekst był pisany chaotycznie i takie skakanie utrudnia zrozumienie tekstu - często musiałam wracać, co przy książkach młodzieżowych praktycznie nigdy mi się nie zdarza.
   Bohaterka ma jednak ukryty plus, a mianowicie kocha książki! :D
"Chodzę i rozglądam się z zapartym tchem. Książki. Całe góry książek, albo raczej regały, które dzielą się na niekończące rzędy tomów ułożonych w ścisłym porządku. Raj. Czytanie to dla mnie ucieczka w nieznane światy, pełne przygód i emocji."
   Książka ma dużo wad, jednak w jakimś sensie mi się spodobała. Nie potrafię powiedzieć czemu, ale mam ochotę kontynuować ją i zobaczyć jak rozwiną się losy Scarlett. Czekajcie więc na recenzję drugiej części - być może się coś poprawi. Mam taką skrytą nadzieję... 
Ocena ogólna: Queen Dee - 3/10 Small Metal Fan - --/--


Za możliwość przeczytania z całego serca dziękuję


poniedziałek, 6 maja 2013

Recenzja książki "Krew, pot i łzy" - Carla Mori

Tytuł: "Krew, pot i łzy"
Autor: Carla Mori
Wydawnictwo: Oficynka
Ilość stron: 310
Okładka: miękka
Opis wydawcy: Czy Kościół katolicki uprawia czarną magię? Czy papież jest na usługach Szatana? Czy kapłani manipulują słowani Pisma Świętego, oddalając swych wiernych od Boga? Jakie tajemnice skrywa klasztor jasnogórski i czy częstochowska prokuratura zdoła je odkryć, zanim będzie za późno?
Przed bohaterkami mrocznego horroru Carli Mori, dziennikarką Klarą Wasowską oraz prokurator Zuzanną Bachledą, stoi nie lada wyzwanie. To, że w czasie śledztwa mogą stracić życie, jest teraz ich najmniejszym problemem...
Nasza opinia: W Częstochowie w tajemniczy sposób giną ludzie. Prokurator Zuzanna Bachleda i jej długoletnia przyjaciółka - Klara Wasowska, próbują dowiedzieć się kto za tym stoi.
  Tytuł "Krew, pot i łzy" nawiązuje do trzech kolejnych zabójstw. Niestety (a może i nie?), fala śmierci kończy się dość szybko - około połowy książki - i jest to pewnego rodzaju wstęp. Szczerze mówiąc miałam mieszane uczucia i nie wiedziałam, co autorka zamierza zrobić dalej z tą historią. Moje wątpliwości szybko zostały rozwiane. Akcja nabrała tempa, sprawa zaczęła się wyjaśniać, a od książki nie mogłam się oderwać na choćby minutę. Fabuła jest bardzo dobra i -co najważniejsze- realistyczna. Pomysł jest godny podziwu. Wizja tego, że Kościół katolicki zajmuje się czarną magią i jest na usługach Szatana jest przerażająca, interesująca i dziwnie realistyczna. Niestety nie podobał mi się motyw zbawiciela. To było zbyt banalne. Opisy zgonów i krwawych scen, są w tym przypadku wystarczające, powiedziałabym nawet, że dobre.
Zakończenie było według mnie trochę ucięte. Wystarczyłoby jakieś dodatkowe 5-10 stron, żeby czytelnik mógł się oswoić z myślą, że to już finał. Ledwo wszystko się wyjaśniło, zdałam sobie sprawę, że czytam posłowie oraz podziękowania i niestety za chwilę będę musiała zamknąć książkę i napisać recenzję.
  Jeżeli chodzi o wydanie to napiszę tylko, że jest takie samo jak we wszystkich książkach wydawnictwa Oficynka. Miękka okładka, przyjemny dla oka kolor stron i czcionka. Bardzo podoba mi się okładka, bardzo zachęciła mnie do sięgnięcia po "Krew, pot i łzy".
  Uważam, że jest to bardzo dobry debiut Carli Mori, pochodzącej z miasta opisanego w tej historii - Częstochowy. Skoro to jej pierwsza książka, to zastanawiam się, co napisze, gdy nabierze doświadczenia. Oczywiście było tu parę niedociągnięć, ale myślę, że to może zdarzyć się każdemu. Polecam fanom kryminałów. Zagadka nie jest bardzo skomplikowana, ale daje do myślenia i zastanawiania się. Ja na pewno szybko o niej nie zapomnę.
Ocena ogólna: Small Metal Fan - 8/10 Queen Dee - --/--

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję