wtorek, 30 lipca 2013

Recenzja książki "Cień i kość" - Leigh Bardugo

Cień i kość - Leigh BardugoTytuł: "Cień i kość"
Tytuł oryginalny: "Shadow and Bone"
Autor: Leigh Bardugo
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Ilość stron: 265
Opis wydawcy: Ravka, niegdyś potężna i dumna, jest dziś otoczona przez wrogów i rozdarta przez Fałdę Cienia: pasmo nieprzeniknionej ciemności, w której czają się przerażające potwory. Niespodziewanie pojawia się nadzieja: samotna, młodziutka uciekinierka jest kimś więcej, niż się wydaje…
Alina Starkov nigdy w niczym nie była dobra. Kiedy jednak pułk, z którym podróżuje przez Fałdę, zostaje zaatakowany, a jej najlepszy przyjaciel Mal odnosi ciężkie rany, Alina musi coś zrobić. Odkrywa w sobie uśpioną moc, która ratuje Malowi życie – moc, która może też okazać się kluczem do wyzwolenia wyniszczonego przez wojnę kraju.
Potęga ma jednak swoją cenę.
Przemocą oderwana od wszystkiego, co jej znane, Alina trafia na dwór królewski, aby uczyć się na Griszę, członkinię władającej magią elity pod wodzą tajemniczego Darklinga.
W tym pełnym przepychu świecie nic nie jest takie, jakim się wydaje. Podczas gdy światu grozi ciemność, a całe królestwo liczy na nieujarzmioną i nieprzewidywalną moc Aliny, dziewczyna będzie musiała się zmierzyć z sekretami Griszów… i własnego serca.
Nasza opinia: Alina Starkov dorastała razem z przyjacielem Malem w sierocińcu. Teraz razem z nim służy w Armii. On jako tropiciel, ona kartografka. Pewnego dnia podczas przeprawy przez Fałdę Cienia załogę atakują wilkry. Gdy Alina próbuje ratować Mala okazuje się, że ma niezwykłą moc. Zaczynają ją nazywać Przyzywaczką słońca, staje się Griszą, a naród pokłada w niej nadzieje, że położy kres Fałdzie Cienia. Czy spełni oczekiwania ludu i go uratuje?

-Długo na ciebie czekałem, Alino – powiedział. -Ty i ja zmienimy świat.”

   Od bardzo dawna nie czytałam fantasy. Jakoś się nie składało. Kiedyś bardzo lubiłam ten gatunek, jednak chyba z niego wyrosłam. Wszędzie ostatnio widziałam recenzje zachwalające „Cień i kość”, dlatego przy czytaniu książki i pisaniu tej recenzji pomyślałam, że chyba będę pierwszą, u której ta powieść nie znajdzie się w ulubionych. Jedna rzecz mnie dziwi. Skoro jest tyle pozytywnych opinii, czemu tej książki nie ma nigdzie na top 10, czy w bestsellerach w księgarniach? Dopiero po zagłębieniu się w regał z fantastyką w poszukiwaniu „Hobbita” zauważyłam kilka wciśniętych pomiędzy inne tytuły egzemplarzy książki „Cień i kość”.

-Dygoczesz – powiedział.
-Nie jestem przyzwyczajona do tego, że ludzie chcą mnie zabić.
-Naprawdę? Ja już prawie nie zwracam na to uwagi.”

   Książka bardzo długo się rozkręca. Pierwszą połowę czytałam przez dwa tygodnie i samo wracanie do tej powieści mnie męczyło. Po połowie akcja zaczyna nabierać tempa, lecz też nie pędzi zawrotnie. W „Cieniu i kości” jest wiele 'wypełniaczy', które nie mają najmniejszego wpływu na fabułę i gdyby się ich pozbyć książka byłaby – choć krótsza – ciekawsza. Pod koniec jest wiele zwrotów akcji i momentów wzruszających do łez. Jednak zastanawiam się, czy warto męczyć się ze 130 stronami nudy, dla niewiele lepszych kolejnych tylu.
   Podziwiam autorkę za to, że stworzyła nowy świat. Stworzenia żyjące w nim (np. wilkry), nowe miejsca (np.Os Kervo, Morze Prawdziwe, Ravka), język ravczański (inspirowany rosyjskim i mongolskim), zakony. To naprawdę jest coś wartego docenienia.
   Alina po odkryciu swojej mocy staje się Griszą. Mieszka razem z innymi w Pałacu, ma własną sypialnię z wygodnym łóżkiem i łazienkę oraz piękne kefty (rodzaj ubrania), a jej zdrowie i uroda są naprawiane dotknięciem ręki. Uczy się także historii Griszów oraz walki i panowania nad swoją mocą.

Kiedy ogień się pali, zużywa drewno. Trawi je, pozostawia jedynie popiół. Moc Griszy nie działa w ten sposób. (...) Używanie naszej mocy nas umacnia. Krzepi nas, a nie pożera. Większość Griszów wiedzie długie życie.”

   Nie mogę napisać zbyt wiele o wydaniu, ponieważ mam tzw. szczotkę, czyli egzemplarz do recenzji przed redakcją i korektą. Podoba mi się projekt okładki jest klimatyczny i zachęcający. Narracja jest pierwszoosobowa. Zazwyczaj ułatwia to czytanie, jednak ta powieść stanowi wyjątek.
   Zastanawiałam się nad tytułem, na początku nie miał większego sensu, jednak po zastanowieniu się okazało się, że jest to pewien skrót myślowy. Cień od Fałdy cienia i kość od poroża rzadko występującego jelenia, które może stać się wzmacniaczem, pomagającym pokonać cień.
   „Cień i kość” nie należy do najgorszych książek jakie czytałam, ale na pewno nie jest również z tych najlepszych. Wolno się rozkręca, ale za to świat jest dobrze wykreowany. Polecam osobom lubiącym fantasy, lecz nie spodziewających się zawrotnej akcji. Jest to niewątpliwie książka dla cierpliwych.
Ocena ogólna:  Small Metal Fan 7/10 Queen Dee --/--

Za możliwość przeczytania dziękuję
Wydawnictwu Papierowy Księżyc

4 komentarze:

  1. Szkoda, że akcja trochę wolno się rozkręca, aczkolwiek chyba jednak sięgnę, cierpliwa jestem :)Wykreowanie własnych stworzeń, języka itp. na pewno jest czymś godnym podziwu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobała mi się, ale liczyłam też na troszkę więcej - wierzę, że potencjał wzrośnie w kolejnym tomie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm... czytałam dużo podobnych opinii i myślę, że w końcu muszę się przemóc i książkę kupić. :) Chciałam po nią sięgnąć odkąd tylko się dowiedziałam, że wychodzi, zwłaszcza że lubię Papierowy Księżyc, aczkolwiek jakoś nie było okazji. Mam nadzieję, że będę dość cierpliwa jak na tą lekturę. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę jeden ze słynnych białych kruków od PK :) Miałam też mieć tę książkę, zgłosiłam się jako jedna z pierwszych, ale tablet mi nawalił i nie pokazał całego wpisu, w tym fragmentu o wysłaniu swojego adresu na maila wydawnictwa. A po książkę na pewno sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające linki do blogów bądź podlinkowany tekst zostają natychmiastowo usunięte. W zamian proponujemy współpracę bannerową, po szczegóły zapraszamy na mail.