sobota, 3 sierpnia 2013

Recenzja książki "Pośród złudzeń" - Julia Deja

Tytuł: "Pośród złudzeń"
Autor: Julia Deja
Format: ebook
Wydawnictwo: Bookio
Ilość stron: 349
Opis wydawcy: Nastoletnia Mia zakochuje się w swoim nauczycielu. Starając się ukryć swoje kontakty z matematykiem, nie zauważa gdy zwykłe relacje zmieniają się w toksyczny związek. Z czasem zdaje sobie sprawę jak bardzo się pomyliła, a naiwność zaprowadziła ją w pułapkę.
Nasza opinia: Queen Dee: Każdy z nas był kiedyś zakochany. Naturalna kolej rzeczy. Oczywiście pozytywna... Chyba, że swoim uczuciem obdarzymy złą osobę. Wtedy nie jest dobrze. a takie uczucie trudno zignorować. Czasem, tak jak w przypadku głównej bohaterki książki "Pośród złudzeń", jest to tzw. owoc zakazany. Z resztą - to chyba popularny schemat. Uczennica, młody i przystojny nauczyciel... Wtedy jednak są dwa wyjścia. Jedno, to lepsze, to oczywiście automatyczne przejrzenie na oczy. To się nie ma prawa udać. Brutalna i bolesna rzeczywistość. Jest jednak drugie wyjście, które niesie za sobą dużo problemów. Wpakowanie się w taki związek to życie na krawędzi. W każdej chwili ktoś taką pare może przyłapać. Czym to skutkuje? Nauczyciel ma zakaz wykonywania zawodu i trafia do więzienia, a uczeń kuratora na głowie i zmianę szkoły. Jednak część osób wybiera wyzwanie i rozpoczyna ryzykowną grę.

"W życiu prawie każdej dziewczyny, pojawia się taki moment, w którym uświadamia sobie, że czas zostawić dumę i rozsądek, kiedy spotyka się kogoś, dla kogo warto porzucić dawne zasady."

     Jakie tematy porusza książka? Poważne. Na stronach tej pozycji poruszone zostają tematy, o których głośno się ostatnio mówi, jednak nie jestem przekonana czy trafia on do nastolatków. Jednak gdy młoda autorka przedstawia młodej osobie książkę? Zdecydowanie łatwiej dotrze do takiej osoby przekaz od zbliżonego do niej wiekiem człowieka, który całą historię przedstawia na grupie nastolatków. Przeżywają oni wzloty i upadki, które Julia Deja lekkim językiem opisuje. Zakochanie w niewłaściwej osobie, narkotyki, strata kogoś bliskiego - to coś, co może się przytrafić większości młodych osób.
    Uznajmy schemat miłości miedzy uczniem, a nauczycielem za dość popularny. Przed zaczęciem czytania tej książki miałam wiele wątpliwości. Nie czytam polskich autorów prawie w ogóle. Przykre. W końcu to nasi pisarze, warto ich przeczytać... Ale mam często mieszane uczucia po przeczytaniu książek rodowitych autorów i po prostu wolę ich unikać. Na dodatek w tym przypadku mamy do czynienia z młodą pisarką, która zabrała się za temat który dotyczy osób w jej wieku - jednak czy bedzie potrafiła do dojrzale przedstawić? Czy nie zawiodę się kolejny raz?
~ Tak oto wyglądała moja przygoda z tą książką ~
    Okej. Zebrałam się w sobie i czytam. Pierwsza strona, piąta, dziesiąta... Telefon do SMF. "Ja tego nie przeczytam, nie ma szans". Dostałam informacje zwrotną, że mam przetrzymać, potem będzie lepiej. Wdech, wydech i jeszcze raz. Powoli chłonę kolejne zdania. Po kilkudziesięciu stronach robię przerwę i klnąc na wolną akcję topię żal w kolejnej szklance zimnej coli. Świetnie - myśle sobie. -Właśnie zmuszam się do przeczytania kolejnej dennej książki rodowitego autora i oto mam. Zaciskam zęby i brnę dalej. Na liczniku po kilku minutach pojawia się setna strona. Kolejny chaust coli by utopić pragnienie rzucenia tego w diabły. Szybko jednak szklankę odstawiam. Mija kilkanaście minut a ja prawie na jednym oddechu czytam kolejne sto stron. Zaraz... Patrzę jeszcze raz na numer. Dwusetna?! Zegar tyka. Nienadąża wybić pełnej godziny gdy książkę kończę. Jak to się stało? Gdzie ta nuda sprzed jakiegoś czasu? Widać wyparowała. Dosłownie, bo razem z colą. Więc gdybym mogła podsumować ten chaotyczny akapit wskazówką dla pisarzy - nie róbcie długiego wstępu. Nigdy.
     Podsumowując wcześniejszy akapit, który był mocno chaotyczny, muszę się zgodzić, że książka wciąga. Owszem i co do tego nie mam zastrzeżeń. Jednak akcja rozpoczyna się na setnej stronie, a przez ten bardzo długi wstęp prawie nic się nie dzieje oprócz wzdychania głównej bohaterki 'jaki ten nauczyciel nie jest przystojny'. Ja miałam podporę w SMF, która mi powiedziała że potem będzie lepiej, jednak gdybym była osobą która ma po prostu okazję przeczytać tę książkę - to bym sobie ją odpuściła, bo by mnie znudziła już na początku. Nie czekałabym aż akcja zacznie nabierać tempa.
    Teraz przejdę do jednej z ważniejszych rzeczy, a mianowicie - czy autorka dobrze podeszła do tematu i czy przedstawiła go w odpowiedni sposób. Myślę, że choć mogę mieć kilka zastrzeżeń - to spodobało mi się to, co wyszło spod pióra autorki. Napisała to z punktu widzenia młodej osoby, a ponieważ taką jest - nie musiała udawać i wiedziała jak do życia podchodzą te osoby. Wyszło to więc naturalnie, a cała historia stała się wiarygodna.
    Podziwiam jednak autorkę za to, ile różnych wątków zmieściła w tej książce. O ilu tematach wspomniała. Byłam pod wrażeniem, bo to bardzo napędzała akcje i czytelnik w takim momencie chce się dowiedzieć czegoś więcej. Jednak z tego powodu wyszło to trochę sztucznie. Podsunę tutaj jako przykład tekst, którym czasem żartuje z 'przypadków' w Bondzie.

Gdy Bond skacze w pościgu z wiaduktu, zawsze wtedy wyjeżdża ciężarówka i nic mu się nie dzieje, jednak gdy ja próbuje - zawsze ląduje na asfalcie, a ciężarówka dopiero wtedy wyjeżdża.

    Wrócę jednak jeszcze do wątku miłosnego. Oczekiwałam najprostszego schematu, jednak Julia Deja postanowiła nie iść na łatwiznę. Rozwinęła związek bohaterki i nauczyciela w sposób, jakiego na początku nie przewidziałam i szczerze się wtedy zdziwiłam. Nie oczekiwałam takiego obrotu sprawy, ale zmieniło się na lepsze. Nie chce też zdradzać jak to się potoczyło, więc nie powiem wam jak wyglądał ten związek ;). Także koniec książki był dla mnie zaskoczeniem. Ech, tak w sumie - to cała książka mnie zdziwiła. Myślałam, że będzie to kiepska pozycja, jednak się myliłam. Myślę, że książka jest wartościową pozycją i gdyby była w wersji papierowej - mogłaby odnieść sukces (chodzi mi o słabą promocję ebooków w Polsce i to, że większość osób kupuje w stacjonarnych księgarniach).
    Podsumowując uważam, że książka jest dobra. Mogłabym ją opisać tym jednym zdaniem, ale ono chyba nie starczy. Dobrze więc, podsumuje to tak jak należy. Od powieści nie można się oderwać, fabuła jest ciekawa, a poruszane tematy - trudne, jednak przedstawiony w prosty sposób z jasnym przekazem. Okładka jest naprawdę ładna, przyciąga wzrok i myślę, że gdyby wyszła papierowa wersja tej książki, to mogłaby ona odnieść sukces na rynku książki. Dużą wadą jest jednak długi wstęp, co spowoduje że większość czytelników odłożyłaby książkę.

Small Metal Fan: Mia, Austin, Dylan, Alyssa, Lindsay i Conner są przyjaciółmi od zawsze. W tym roku w ich szkole w Cliverwood roku ma się pojawić nowy nauczyciel matematyki. Uczniowie myślą, że będzie to ktoś bardzo surowy, jednak profesor okazuje się całkowitym przeciwieństwem ich wyobrażeń.

Nie mogłam oderwać od niego wzroku. (...) Wcale nie przesadzałam. Robert Daryl był po prostu cholernie przystojny. Nie zwracając uwagi na siedzących wokół mnie, wbiłam w niego natarczywy wzrok.”

Siedemnastoletnia Mia od pierwszego dnia zaczyna się nim interesować. Po pewnym czasie zaczyna zamieniać się to w prawdziwy związek, który muszą utrzymać w tajemnicy, bo przecież on jest nauczycielem, a ona uczennicą. Czy przyjaciółka zaakceptuje ten związek? Co się stanie, gdy ludzie zaczną coś podejrzewać? Nowy związek ojca, romans z nauczycielem i jeszcze narkomania przyjaciółki? Czy Mia sobie poradzi z tym wszystkim? Może to, że przystojny mężczyzna jest doby to tylko pozory? A to, że cicha i spokojna koleżanka jest grzeczna i nigdy by nie wzięła narkotyków? Okazuje się, że główna bohaterka żyje pośród złudzeń.
„Na naszym wizerunku zawsze pojawi się mała, choćby niepozorna rysa – to od nas zależy, czy ktoś będzie ją w stanie dostrzec, czy też nie.”

Książka przykuła moją uwagę, gdy tylko o niej usłyszałam. Zapowiadała się nieźle i niedługo zaczęłam ją czytać. Przez początek bardzo ciężko mi się brnęło. Zaczynałam powoli się bać, że powieść Julii Deji nigdy się nie rozkręci i będzie kolejną mdłą młodzieżówką. Na szczęście gdy tylko cyfry na dole stron przekroczyły setkę akcja zaczęła przyspieszać i wciągać. Sprawy się skomplikowały i nabrały innego wymiaru. Fabuła nie jest zupełnie prosta, jest rozbudowana, ale też nie za bardzo. Powiedziałabym, że w sam raz. Przytłoczyła mnie jednak ilość problemów zawartych w książce. Romans z nauczycielem, narkomania przyjaciółki, sprawy rodzinne, wypadki... Zastanawiałam się nad tym, żeby autorka zrobiła serię krótszych powieści, jednak pod koniec okazało się, że wszystko jest ze sobą powiązane. Niestety większość rzeczy dało się łatwo przewidzieć. Oczywiście było parę momentów, które mnie zaskoczyły, a akcja trzymała w napięciu, jednak zbyt wiele wydarzeń było oczywistych.

„Nawet jeżeli w życiu spotka cię nieszczęście, powinieneś stanąć na nogach i iść dalej, dumnie, z uniesioną głową. I choć wiele rzeczy będzie przeciwstawiało się twoim działaniom, należy walczyć. Zawsze warto walczyć.”

   Książka „Pośród złudzeń” dostępna jest tylko w formie ebooka – choć myślę, że papier by jej nie zaszkodził, a wręcz przeciwnie – dlatego kiedy mój smartphone odmówił posłuszeństwa, nie mogłam jej czytać poza domem, co bardzo mnie denerwowało. Bardzo podoba mi się projekt okładki. Przykuwa uwagę, chociaż jest bardzo prosty. Niestety rozmazany tusz na twarzy dziewczyny nie wygląda zbyt naturalnie. Podoba mi się to, że jest spis treści, ale nie jest on zwyczajny. Po kliknięciu na numer danego rozdziału jesteśmy do niego przeniesieni. Według mnie jest to bardzo dobry pomysł.

„Drugi człowiek jest najistotniejszą iskierką podtrzymującą płomień życia.”

  Podsumowując, bardzo dobrze mi się czytało powieść Julii Deji, pomimo pewnych niedociągnięć. Porusza bardzo trudne tematy, o których nie powinno się milczeć. Jest trochę przewidywalna, a główna bohaterka nie należy do najrozsądniejszych. Uważam jednak, że książka jest warta uwagi i przetrwania pierwszych stu stron, w których nie znajdziemy pędzącej akcji.
Ocena ogólna: Queen Dee 8/10 Small Metal Fan 7/10

<Tutaj> można pobrać fragment książki.


Za możliwość przeczytania dziękujemy autorce książki :)

4 komentarze:

  1. nie wiedziałam, że to polska autorka! po książkę pewnie sięgnę, chcę odzyskać wiarę w naszych rodaków :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojoj! Wysoka ocena! I w tym właśnie momencie moja niechęć do polskich autorów trochę się zmniejszyła. :) Bardzo chciałabym przeczytać tę powieść i przekonać się na własnej skórze o talencie tejże autorki.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję wam za napisanie szczegółowych, bardzo obrazowych recenzji. Dzięki nim będę mogła lepiej pracować nad kolejną pozycją :)

    Pozdrawiam,
    Autorka

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam, jak dla mnie książka jest jedną z lepszych, jakie czytałam, wciągnęła mnie od razu.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające linki do blogów bądź podlinkowany tekst zostają natychmiastowo usunięte. W zamian proponujemy współpracę bannerową, po szczegóły zapraszamy na mail.