poniedziałek, 9 grudnia 2013

Recenzja książki "Lata sześćdziesiąte" - Jenny Diski

Lata sześćdziesiąte - Jenny DiskiTytuł: "Lata sześćdziesiąte"
Tytuł oryginalny: "The Sixties"
Seria: Twarze kontrkultury
Autor: Jenny Diski
Wydawnictwo: Officyna
Ilość stron: 120
Opis wydawcy: (...) To osobiste, ale zdystansowane, realistyczne, bezpruderyjne i refleksyjne, choć pozbawione taniej nostalgiczności wspomnienia Jenny Diski z najważniejszej dla kontrkultury dekady, którą spędziła w Londynie, obracając się w kręgu „Swinging London”. (...) Diski wiele pisze również o różnicach w stosunku do kontestacji pomiędzy Anglią i USA, o modzie, narkotykach, komunach i rewolucji seksualnej (...) Wiele miejsca poświęca też ówczesnemu systemowi kształcenia i niezwykle popularnej w latach sześćdziesiątych antypsychiatrii, gdyż poniekąd właśnie dzięki urzeczeniu nią została w końcu nauczycielką (...) o The Sixties można powiedzieć, że to obraz kontrkultury „bez złudzeń”. Choć książka Diski mówi poważnie o poważnych problemach społecznych i ideologicznych (...), jest ona od początku do końca przede wszystkim dziełem dobrej pisarki, czyli dobrą, mięsistą i wartościową poznawczo literaturą - a miejscami, zwłaszcza tam, gdzie autorka mówi o sobie i drwi z własnej ówczesnej naiwności intelektualnej, bywa autentycznie i nieodparcie śmieszna.
Nasza opinia: Lata sześćdziesiąte. To okres, o którym każdy co nieco wie. Czas, w którym następowały zmiany. Odrodzenie po II wojnie światowej. Moment, gdy rodzice chcieli uchronić dzieci przed ich losem i chcieli dla nich jak najlepiej, a one buntowały się i wszystko robiły tak jak chciały. Epoka hipisów, rozwój subkultur w Wielkiej Brytanii, rozpowszechnienie narkotyków, rewolucja seksualna, szczyt popularności The Beatles. Przede wszystkim czas wolności i niezależności, których brakowało światu podczas wojny.

"Wdzięczność nie należy do zadań młodych ludzi - ich zadaniem jest rozwalić świat i zacząć wszystko od nowa."

Obraz lat sześćdziesiątych Jenny Diski ma w sobie coś wyjątkowego. Nie jestem w stanie określić co dokładnie. Wiadomo, istotna jest autentyczność, bo najlepiej dowiadywać się o historii ze wspomnień innych osób, niż uczyć się z podręcznika data, po dacie. Uważam, że takie książki powinien czytać każdy, ponieważ to niedaleka przeszłość, o której realiach powinniśmy być świadomi. Autorka przedstawia to w bardzo przyjemny sposób. Co prawda ciężko jest ją przeczytać przy jednym posiedzeniu w całości, bo ilość rożnych faktów bywa przytłaczająca, ale rozłożona na dwa dni, większości powinna sprawić przyjemność. Styl pisania autorki nie należy do najlżejszych i może nawet nie tyle o styl chodzi, co o ilość nazwisk i faktów. Kilka razy musiałam się cofać, żeby dobrze zrozumieć to, co przeczytałam. Do plusów dodam jeszcze, że jest to pozycja przepełniona złotymi myślami i idealnymi materiałami na cytaty. Gdybym chciała umieścić w recenzji wszystkie, które bym chciała, byłoby ich więcej niż mojego tekstu.

Jenny Diski"Dorastanie polega trochę na tym, że wkładamy rozmaite maski, by przekonać się, jak chcielibyśmy wyglądać w oczach innych i swoich własnych."

Nie chcę zdradzać treści, ale coś o niej wspomnieć muszę, więc postaram się Was zachęcić ilością rzeczy, których możecie się dowiedzieć. Jenny Diski opisuje lata sześćdziesiąte w Wielkiej Brytanii. Uwzględnia ubiór, stosunek młodych ludzi do świata i do narkotyków, powody, dla których brali, rewolucję seksualną, próby zmieniania świata. Własne wspomnienia, doświadczenia z narkotykami, szpitalami psychiatrycznymi. Pisze również o różnicach między czasami wcześniejszymi od lat sześćdziesiątych, a nimi, jak i między latami późniejszymi od nich. Autorka mówi, że wtedy narkotyki wiązały się z muzyką, literaturą i uważa, że współcześnie większość ludzi bierze narkotyki bezmyślnie i nie ma to żadnego związku z kulturą.

"Leżeliśmy na kanapach, ćpaliśmy, uprawialiśmy seks, słuchaliśmy muzyki, która wychwalała leżenie na kanapie, ćpanie i uprawianie seksu, i śpiewaliśmy hymny na cześć nowych, dobrych czasów."

Nie widziałam ostatecznego wydania książki, więc nie mogę go ocenić. Projekt okładki jest bardzo prosty. Często prostota wiąże się z pięknem, jednak nie w tym przypadku. Okładka jest moim zdaniem mało profesjonalnie wykonana, a gdybym zobaczyła ją pośród wielu innych nie sięgnęłabym po nią. Do tej książki powiedzenie "Nie oceniaj książki po okładce." idealnie pasuje i kiepski wygląd nadrabia dobrym wnętrzem. Opis też nie zachęca. Jest długi i niejasny.

"Młodość łatwo popada w okrucieństwo, choćby dlatego, że nie musi sobie radzić z brzemieniem czasu"


Podsumowując, książka jest dobra dla osób, które chcę dowiedzieć się czegoś więcej o latach sześćdziesiątych (niebywałe, prawda?). Mimo może zniechęcającej okładki i opisu, wnętrze jest interesujące i wartościowe. "Lata sześćdziesiąte" są dobre zarówno do poczytania dla przyjemności, w wolny wieczór, jak i jako źródło wiedzy o latach sześćdziesiątych i oczywiście trochę o pięćdziesiątych i siedemdziesiątych, bo epoki nie kończą się i nie zaczynają z dnia na dzień. Jest to pozycja zdecydowanie warta przeczytania. To co ja napisałam w tej recenzji, w bardzo niewielkim stopniu oddaje to, co Jenny Diski pokazała w swojej książce
Ocena ogólna: Small Metal Fan 9/10 Queen Dee --/--

Za możliwość przeczytania dziękuję
Wydawnictwu Officyna

4 komentarze:

  1. Raczej nie jestem fanką tej tematyki, więc podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To już wiem, co chcę na gwiazdkę!
    Najlepsza recenzja jaką dotąd czytałam na blogach o książkach... :)
    Trzeba dodać do obserwowanych!

    Pozdrawiam,
    W.

    www.dokultury.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju, bardzo miło mi czytać takie komentarze ^^ Dziękuję C: /SMF

      Usuń
  3. Lubię historię, ale raczej nie z czasów współczesnych, więc myślę, że książka niekoniecznie by mi się spodobała...

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające linki do blogów bądź podlinkowany tekst zostają natychmiastowo usunięte. W zamian proponujemy współpracę bannerową, po szczegóły zapraszamy na mail.