środa, 23 października 2013

Recenzja Książki "Cień żywiołu" - Leigh Fallon


Tytuł: "Cień żywiołu"
Tytuł oryginalny: "Shadow of the mark"
Autor: Leigh Fallon
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 272
Opis wydawcy: Od wieków kolejni Naznaczeni przechowują moce czterech żywiołów: wody, ognia, ziemi i powietrza. Ich dzieje w znacznym stopniu okrywa tajemnica, ale jedno wiadomo na pewno: romans między dwojgiem Naznaczonych jest zakazany. Niekontrolowane połączenie żywiołów sprowadziłoby na świat chaos i zniszczenie. Megan to powietrze, Adam – woda. Oni są gotowi zaryzykować.
Nasza opinia: Żywioły są częścią nas i otaczającego nas świata. Istnieją w każdym momencie naszego życia! Naturą jest częścią nas czy tego chcemy czy nie. To ona ma władzę nad nami i pokazuje, że jest silniejsza od nas. Trzęsienia ziemi, powodzie, pożary... Człowiek nie jest w stanie ich przezwyciężyć, a zniszczenia trudno mu opanować. Co się więc dzieje, gdy ktoś ma nad żywiołem władzę? Czy zdoła go opanować i utrzymać w ryzach? Z pewnością będzie to wymagało treningu. A na dodatek ktoś może mieć ochotę na władzę i złe wykorzystanie żywiołów... 

Po książkę sięgnęłam z prostego powodu. Chciałam kontynuować czytanie pierwszego tomu, w którym się wręcz zakochałam. Początkowo do jego przeczytania podchodziłam z dystansem, jednak gdy już zaczęłam pierwszą stronę to nie mogłam się oderwać! Co jest pewne, książki Leigh Fallon bardzo mocno przyciągają. Są dużym magnesem, od którego nie możesz się odczepić! Dlaczego? Myślę, że jest to spowodowane stylem pisania autorki. Owszem, jest lekki i czasem na się wrażenie, że tą powieść napisała nastolatka, ale on ma w sobie coś, co mnie urzekło. Bardzo przyjemnie mi się czyta to, co wyszło spod pióra autorki. Jednak do drugiej części z serii mam zastrzeżenia, których nie dostrzegłam w pierwszej. Język wydaje mi się wręcz zbyt łatwy. Może w pierwszym tomie tak tego nie odczułam, ale tutaj miałam momenty w których to mnie wręcz raziło. Nieprzyjemne uczucie.

Zacznę od bohaterów. W drugim tomie przybywa ich naprawdę sporo i nie będę się w to zagłębiać by nie niszczyć wam jako czytelnikom niespodzianki. Co dziwne - nie miałam żadnego problemu ze zrozumieniem kto się skąd wziął! Wcześniej było to moje utrapienie, gdyż często spotyka się fakt, że w kolejnym tomie dochodzi prawie tyle samo bohaterów co już było. Wprowadza to zamęt, ale także możliwości dla autora do rozwinięcia fabuły. No i tutaj Leight się to udało. Dzięki nowym postaciom rozbudowała fabułę, która wcześniej była wręcz prostoliniowa. Szkoda tylko, że zrobiła to w tak sztuczny sposób. Teraz problemy i nowe sprawy kręciły się wokół nowych bohaterów i co tu dużo mówić - naturalnie to nie wyglądało.

Książka zaliczania jest do romansów. Owszem, mamy tu miłość i to kieruje całą historią książki, więc w pełni się z tym zgadzam. Mimo to odczucia bohaterów były tak przesłodzone, że aż mdli. Owszem, było to oparte na mocy żywiołu, która przyciągała obydwoje bohaterów, ale coś mi w ich uczuciach nie pasowało. A może autorka opisała to w zły sposób? Sama nie wiem. Podobał mi się pomysł na ten związek, który był na czymś oparty, a nie tylko na pierwszym wejrzeniu, ale czegoś mi brakowało.

"Poza miłością do Adama czułam też, jak żywioł w mojej piersi rwie się ku niemu, jak zalewa moje członki łagodnym ciepłem, jakbym zanurzała się w przyjemnej, miękkiej bawełnie. To przedziwne, ale nasze żywioły przyciągały się z coraz większą siłą."

W samej książce nie brakuje zwrotów akcji. Bohaterowie odwracają się do siebie, stojąc po dwóch stronach barykady, a potem znów do siebie wracają, być może po to by zaraz znów się odwrócić. Czy jest to ciekawe? Owszem. Chodź zwroty akcji są lekko przewidywalne, tak zakończenie książki - wcale. Nigdy nie wpadłabym na pomysł, by w taki sposób rozwiązać całą tę sytuację! Czy jest to minus? W żadnym wypadku! Autorka całkowicie mnie zaskoczyła! Brakowało mi jednak wartkiej akcji. Były momenty, gdy wręcz miałam ochotę rzucić książkę w kąt, bo zaczynały się robić flaki z olejem. Autorka powinna unikać takich momentów, by czytelnik nigdy nie był znudzony tym, co czyta. Ten aspekt nie wyszedł dobrze autorce, a po wewnętrznym podsumowaniu swoich ulubionych momentów szczerze uznałam, że najlepsze są ich wybuchy złości, momenty w których żywioł przejmuje nad nimi kontrolę. Nie chodzi tu o to, że jestem jakaś okropna i sadystyczna, ale wtedy po prostu najwięcej się działo. 

Chciałabym wspomnieć także o wydaniu, a zacznę od okładki. Podoba mi się ta okładka, dużo bardziej niż pierwsza. Tutaj ta chmura filetu (nie mam pojęcia co to ma być, ale może ktoś z czytelników mnie oświeci) wygląda dużo lepiej. Zapewne wydawnictwo dostało zalecenie, aby we wszystkich tomach była ta sama dziewczyna, albo żeby były takie same jak oryginalne. Z jednej strony to mi się podoba, bo łatwo można się domyślić, że oba tomy są serią. Jednak z drugiej mam wrażenie, że można było to jakoś udoskonalić. Za to pochwalę wnętrze książki. Bardzo lubię czcionkę, którą wygodnie mi się czyta. Jest przejrzysta, doskonale ją widać na beżowych stronach... Cudo!

Krótko podsumowując stwierdzam, że książka ma wady jak i zalety. Jak każda pozycja. Jeśli więc ktoś lubi tematy, a opis książki wydaje mu się zachęcający, to polecam, bo książka warta jest przeczytania. No i cóż mogę dodać... Żałuję, że taka krótka.
Ocena ogólna: Queen Dee 9/10 Small Metal Fan --/--



Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wydawnictwu Galeria Książki

5 komentarzy:

  1. Tom drugi, a ja recenzję przeczytałem. Pewnie dlatego, że to raczej nie moje tereny, więc najprawdopodobniej nie sięgnę po serię :-) Tekst ciekawy, dokładny :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ma w planach pierwszą część. Okładka jest piękna :)
    Zapraszam :
    http://my-pretty-little-library.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie sięgnę po pierwszy tom :)
    Nieziemska okładka! *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam w planach 3 część Tylko mam pytanie : Czy orientujesz się czy jest już w polsce? :/

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawierające linki do blogów bądź podlinkowany tekst zostają natychmiastowo usunięte. W zamian proponujemy współpracę bannerową, po szczegóły zapraszamy na mail.